25.10.1998r. urodził się nasz kochany syn Wojtek. Wydawało nam się wówczas, że jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Mamy zdrową córkę i równie zdrowego syna. Cóż można by jeszcze chcieć od życia. Tak myśleliśmy do lutego 2003r., kiedy to przez przypadek dowiedzieliśmy się, że syn jest chory.

Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że ta podstępna choroba, to dystrofia mięśniowa Duchenne'a. Diagnoza była szokiem dla całej naszej rodziny. Długo nie mogliśmy pogodzić się z tym, dlaczego właśnie nas to musiało spotkać? Dlaczego to takie niesprawiedliwe? Czemu nasz syn będzie musiał cierpieć?

Poznaliśmy wówczas wspaniałych ludzi-Rodziców dzieci również chorych na to "paskudztwo". Dzięki nim postanowiliśmy nie poddawać się tylko walczyć z tą chorobą. Dlatego cały czas chodzimy z synem na rehabilitację, basen, do energoterapeuty.

Podajemy mu różne środki wzmacniające organizm. Byliśmy na podaniu komórek macierzystych. Ogromną nadzieję budzą odbywające się na świecie próby leczenia tej choroby, pozwalające wierzyć, że dzieci które dożyją tego momentu będą mogły być wyleczone. Pragniemy bardzo gorąco aby nasz syn mógł właśnie doczekać tej chwili. Wszystko co dotychczas robimy jest niestety bardzo kosztowne. Dlatego błagamy "Ludzi o otwartym sercu na problemy innych" o pomoc. Wszystkim którzy chcieliby przekazać 1% swojego podatku lub dokonać wpłaty na leczenie i rehabilitację naszego syna BARDZO DZIĘKUJEMY.

Wpłaty można przekazywać na poniższe konto:

Bank Spółdzielczy Świerklaniec
83 8467 0001 0000 3522 2000 0001
koniecznie hasło: "Wojciech Kozioł"